Wiosna w filiżance … DIY

Latem, na targu staroci zaopatrzyłam się w kilka starych, ozdobnych filiżanek z intencją, że zrobię z nich „coś”. Owo „coś” nabrało kształtów dopiero na wiosnę. Lepiej późno niż wcale :) Nie wykorzystałam wszystkich, więc poszukiwania zastosowań nadal trwają, chętnie przyjmę sugestie :D

Większość z wyszperanych filiżanek rozstała się ze swoimi spodkami nieodwracalnie więc wersja z wierceniem otworka w dnie nie wchodziła w grę. Jednakowoż próby wiercenia były, niestety skończyły się dla naczyń nagłą i tragiczną śmiercią, Po dwóch zgonach poddałam się, widocznie wiertło nie takie, a może materiał za kruchy?  Wybrałam wersję z drenażem z kamyczków na dnie.

Potrzebne będą:

  1. Ułóż żwirek na dnie filiżanki ( ok 1/4 wysokości) , dosyp cienką warstwę ziemi
  2. Ostrożnie wyjmij kwiatek z tymczasowej doniczki
  3. Rozluźnij korzenie
  4. Połóż roślinę na dnie
  5. Dosyp ziemię tak, aby utworzyła lekki kopczyk, nie wyżej niż do połowy cebulki

 

Galaktyczne ciuszki …

Do pobazgrania ciuszków w gwiezdne wzory przymierzałam się już dawno, więc gdy stanęłam przed wyborem w co przebrać się na imprezę w temacie „Kosmos” , nie było dyskusji! Zostałam galaktyką! A towarzyszyło mi, jak w życiu, moje słoneczko :) :) :) (ale przesłodziłam)

Jak wykonać gwiezdny t-shirt? Ano nie jest to szczególnie trudne, ale napewno czasochłonne :)

Potrzebne będą:

  • czarny t-shirt 100% bawełna
  • wybielacz, np. ACE
  • pusty spryskiwacz
  • farbki do tkanin w kolorach: białym, fioletowym, błękitnym,
  • gąbki, pędzelki,
  • stara szczotka do zębów, lub do rąk, najlepiej ta i ta :)

1.

Krok pierwszy, którego wykonywania nie udało mi się uchwycić na zdjęciach, to spryskanie koszulki chlorowym wybielaczem. W tym celu koniecznie musimy użyć spryskiwacza, ja użyłam samej końcówki po płynie do szyb i prowizorycznie zakręciłam nią butelkę ACE. Ostrzegam, że smród jest nieziemski i co wrażliwsze jednostki mogą odpaść, więc proponuję otworzyć wszystkie możliwe okna i zasłonić czymś twarz :) Jednak efekt jest tego wart. Ważne, żeby nie pryskać za długo w jednym miejscu. Bawełna wybiela się dosłownie „w oczach” więc trzeba się uwijać, żeby nie „przedobrzyć”. Kiedy uznamy, że już dość, płuczemy i do pralki. Po wypraniu i wysuszeniu efekt jest taki:

Jest słońce, są gwiazdozbiory, już jest gwiezdnie prawda?

2.

Przechodzimy do „ciaprania” właściwego.

Z  całej gamy narzędzi które nazbierałam w całym domu, najwłaściwsza okazała się wysłużona, porządnie wystrzępiona gąbeczka. Ja zaczęłam od farbki fioletowej.

3.

Następnie biała.

O ile z fioletową nie musimy się szczególnie cackać, bo jest ciemna i się ładnie wtapia, to z białym trzeba uważać i używać gąbki delikatnie.

4.

Teraz błękit. Świetny efekt powstaje w miejscach gdzie łączy się z innymi kolorami, szczególnie , o dziwo, z fioletowym.

5.

Pora na gwiazdy. Duuuużo gwiazd. Trochę farbki na jedną szczotkę, pocieramy drugą, efekt jest świetny, tylko dobrze zabezpieczcie pomieszczenie w którym pracujecie, szczególnie podłogę :)

6.

I na koniec cienki pędzelek i akcentujemy pojedyncze gwiazdki. Finish.

Zbliżenie na makijaż w poprzednim wpisie TU